KOMPLEKSOWA OBSŁUGA
RYNKU KRUSZYW W POLSCE

Turcja i Rosja wracaja do planów budowy wspólnego gazociągu

Wizja nowego gazociągu turecko-rosyjskiego znów powraca. Wspólne pany Rosji i Turcji niepokoją Unię Europejską. Deklaracje obu państw z ubiegłego tygodnia dotyczące wznowienia planów budowy gazociągu TurkStream łączącego oba kraje zaniepokoiły dyplomatów Unii Europejskiej, którzy uważają, że wzmocni to pozycję Moskwy, jednak zdaniem analityków projekt jest raczej czysto teoretyczny.
Przedstawiciele Unii obawiają się, że rozbudowa TurkStream ma na celu pominięcie Ukrainy jako kraju tranzytowego w dostawach dla Europy, zwiększy też zależność od Gazpromu, rosyjskiego monopolisty w eksporcie gazu, a także spowoduje odcięcie od alternatywnych dostaw z regionu Morza Kaspijskiego.
- Nowe przyjacielskie stosunki Turcji z Rosją mogą stać się problemem, jeśli Rosja zechce zastąpić nowym sojusznikiem Ukrainę – powiedział przedstawiciel Unii Europejskiej. – Turcji opłaca się importować tani gaz z Rosji, ale będzie to miało swoje konsekwencje. To może stanowić dla nas problem.

Jednak zdaniem analityków sojusz, zawarty prawie rok po zestrzeleniu przez Turcję rosyjskiego samolotu wojskowego, wciąż jest kruchy, zwłaszcza po nieudanym zamachu stanu w Turcji.

- W tak niepewnych czasach nikt przy zdrowych zmysłach nie angażuje się w duże projekty infrastrukturalne – powiedział Simone Tagliapietra, ekspert ds. energii brukselskiego think tanku Breugel. – Ze strony Moskwy i Ankary to raczej sygnał polityczny niż rzeczywista chęć realizacji projektu.

Dążenie Rosji do przesyłania gazu do Europy z pominięciem Ukrainy, między innymi przez rozbudowę Gazociągu Północnego do Niemiec, napotkało ostry sprzeciw Brukseli, a zajęcie przez Moskwę ukraińskiego Krymu w marcu 2014 roku spowodowało sankcje Unii Europejskiej.

Rola Turcji w konflikcie z Rosją i jako kraju służącego za korytarz energetyczny złagodziły krytykę Unii wobec autorytarnych rządów prezydenta Tayyipa Erdogana.

Przedstawiciele Unii Europejskiej będą uważnie obserwować, czy Erdogan i Władimir Putin zawrą porozumienie w sprawie TurkStream w przyszłym miesiącu podczas ich pierwszego spotkania po nałożeniu przez Rosję sankcji na Turcję wywołanych zestrzeleniem w listopadzie rosyjskiego samolotu w pobliżu syryjskiej granicy.

Teraz Rosja planuje budowę dwóch z planowanych wcześniej czterech gazociągów. Zdolność przepustowa jednej nitki to około 15,75 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.

Taka decyzja może oznaczać, że po wygaśnięciu umowy z Kijowem w 2019 roku, utrzymany zostanie przepływ gazu przez Ukrainę, choć na mniejsza skalę. W 2016 roku Ukraina zamierza przesłać około 72 miliardy metrów sześciennych rosyjskiego gazu – to ponad 40 procent dostaw rosyjskiego gazu do Europy.

Część gazociągu wykorzystywałaby tę samą drogę co zaniechany Gazociąg Południowy, którego budowa napotkała pod koniec 2014 roku sprzeciw Unii Europejskiej z powodu naruszenia przepisów dotyczących konkurencyjności.

TurkStream został pomyślany inaczej – ma przesyłać gaz jedynie do granic Unii, co pozwoli uniknąć łamania przepisów Unijnych.

Jeden gazociąg zupełnie wystarczy

Rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak powiedział w piątek, że Turcja "odegra ogromną rolę jako kraj tranzytowy" przy dostawach do Europy, a to właśnie najbardziej niepokoi przedstawicieli Unii.

Bruksela popiera za to plan budowy sieci gazociągów znanych jako Południowy Korytarz Gazowy, które od 2020 roku transportowałyby gaz ze złóż Szah Deniz w Azerbejdżanie na rynki europejskie.

"Obserwujemy uważnie rozwój wypadków w Turcji – napisał w e-mailu do agencji Reuters wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maros Sefcovic. – Turcja w pełni zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na niej ciąży, ponieważ jest kluczowym krajem dla realizacji budowy Południowego Korytarza Gazowego".

Chwiejne stosunki rosyjsko-tureckie to jeden z powodów, dla których analitycy sceptycznie traktują ukończenie budowy TurkStream do 63 miliardów metrów sześciennych przepustowości.

- Wątpię, żeby Rosja chciała zastąpić trudne stosunki z Ukrainą trudnymi stosunkami z Turcją – powiedziała Katja Yafimava z Oxford Institute for Energy Studies.

Turcja – po Niemczech drugi pod względem wielkości rynek rosyjskiego gazu – ma własne powody, żeby nie uzależniać się zbytnio od rosyjskiego gazu.

Zdaniem ekspertów TurkStream stanowi też konkurencję dla rosyjskich planów podwojenia przepustowości Gazociągu Północnego do Niemiec, ponieważ popyt w Europie jest zbyt niski, żeby budowa obu projektów była uzasadniona.

- Nie dojdzie do budowy TurkStream – powiedział Sijbren de Jong, analityk Hague Centre for Strategic Studies. – Mało jest prawdopodobne, żeby gazociąg został przedłużony do krajów południowo-wschodniej Europy.

Autorzy - Alissa de Carbonnel i Vladimir Soldatkin;

współpraca - Robin Emmot w Brukseli i Nina Chestney w Londynie

Przedstawiciele Unii obawiają się, że rozbudowa TurkStream ma na celu pominięcie Ukrainy jako kraju tranzytowego w dostawach dla Europy, zwiększy też zależność od Gazpromu, rosyjskiego monopolisty w eksporcie gazu, a także spowoduje odcięcie od alternatywnych dostaw z regionu Morza Kaspijskiego.
- Nowe przyjacielskie stosunki Turcji z Rosją mogą stać się problemem, jeśli Rosja zechce zastąpić nowym sojusznikiem Ukrainę – powiedział przedstawiciel Unii Europejskiej. – Turcji opłaca się importować tani gaz z Rosji, ale będzie to miało swoje konsekwencje. To może stanowić dla nas problem.

Jednak zdaniem analityków sojusz, zawarty prawie rok po zestrzeleniu przez Turcję rosyjskiego samolotu wojskowego, wciąż jest kruchy, zwłaszcza po nieudanym zamachu stanu w Turcji.

- W tak niepewnych czasach nikt przy zdrowych zmysłach nie angażuje się w duże projekty infrastrukturalne – powiedział Simone Tagliapietra, ekspert ds. energii brukselskiego think tanku Breugel. – Ze strony Moskwy i Ankary to raczej sygnał polityczny niż rzeczywista chęć realizacji projektu.

Dążenie Rosji do przesyłania gazu do Europy z pominięciem Ukrainy, między innymi przez rozbudowę Gazociągu Północnego do Niemiec, napotkało ostry sprzeciw Brukseli, a zajęcie przez Moskwę ukraińskiego Krymu w marcu 2014 roku spowodowało sankcje Unii Europejskiej.

Rola Turcji w konflikcie z Rosją i jako kraju służącego za korytarz energetyczny złagodziły krytykę Unii wobec autorytarnych rządów prezydenta Tayyipa Erdogana.

Przedstawiciele Unii Europejskiej będą uważnie obserwować, czy Erdogan i Władimir Putin zawrą porozumienie w sprawie TurkStream w przyszłym miesiącu podczas ich pierwszego spotkania po nałożeniu przez Rosję sankcji na Turcję wywołanych zestrzeleniem w listopadzie rosyjskiego samolotu w pobliżu syryjskiej granicy.

Teraz Rosja planuje budowę dwóch z planowanych wcześniej czterech gazociągów. Zdolność przepustowa jednej nitki to około 15,75 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie.

Taka decyzja może oznaczać, że po wygaśnięciu umowy z Kijowem w 2019 roku, utrzymany zostanie przepływ gazu przez Ukrainę, choć na mniejsza skalę. W 2016 roku Ukraina zamierza przesłać około 72 miliardy metrów sześciennych rosyjskiego gazu – to ponad 40 procent dostaw rosyjskiego gazu do Europy.

Część gazociągu wykorzystywałaby tę samą drogę co zaniechany Gazociąg Południowy, którego budowa napotkała pod koniec 2014 roku sprzeciw Unii Europejskiej z powodu naruszenia przepisów dotyczących konkurencyjności.

TurkStream został pomyślany inaczej – ma przesyłać gaz jedynie do granic Unii, co pozwoli uniknąć łamania przepisów Unijnych.

Jeden gazociąg zupełnie wystarczy

Rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak powiedział w piątek, że Turcja "odegra ogromną rolę jako kraj tranzytowy" przy dostawach do Europy, a to właśnie najbardziej niepokoi przedstawicieli Unii.

Bruksela popiera za to plan budowy sieci gazociągów znanych jako Południowy Korytarz Gazowy, które od 2020 roku transportowałyby gaz ze złóż Szah Deniz w Azerbejdżanie na rynki europejskie.

"Obserwujemy uważnie rozwój wypadków w Turcji – napisał w e-mailu do agencji Reuters wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maros Sefcovic. – Turcja w pełni zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka na niej ciąży, ponieważ jest kluczowym krajem dla realizacji budowy Południowego Korytarza Gazowego".

Chwiejne stosunki rosyjsko-tureckie to jeden z powodów, dla których analitycy sceptycznie traktują ukończenie budowy TurkStream do 63 miliardów metrów sześciennych przepustowości.

- Wątpię, żeby Rosja chciała zastąpić trudne stosunki z Ukrainą trudnymi stosunkami z Turcją – powiedziała Katja Yafimava z Oxford Institute for Energy Studies.

Turcja – po Niemczech drugi pod względem wielkości rynek rosyjskiego gazu – ma własne powody, żeby nie uzależniać się zbytnio od rosyjskiego gazu.

Zdaniem ekspertów TurkStream stanowi też konkurencję dla rosyjskich planów podwojenia przepustowości Gazociągu Północnego do Niemiec, ponieważ popyt w Europie jest zbyt niski, żeby budowa obu projektów była uzasadniona.

- Nie dojdzie do budowy TurkStream – powiedział Sijbren de Jong, analityk Hague Centre for Strategic Studies. – Mało jest prawdopodobne, żeby gazociąg został przedłużony do krajów południowo-wschodniej Europy.

Autorzy - Alissa de Carbonnel i Vladimir Soldatkin;

współpraca - Robin Emmot w Brukseli i Nina Chestney w Londynie.
Źródło: www.biznes.pl